Hubertus jest świętem myśliwych, leśników i jeźdźców. Początki tego święta w Polsce sięgają XVIII wieku. Jego nazwa bierze się od św. Huberta, który jest patronem myśliwych i jeźdźców.
Dzień św. Huberta wypada 3 listopada. Jeździecka tradycja związana z tym świętem to tzw pogoń za lisem. „Lis” może być jeźdźcem z przyczepioną do ramienia lisią kitą. Ucieka on przed resztą uczestników. Wygrywa ten, kto odbierze lisi ogon.
Hubertus może też być „szukany”, jak to odbyło się w naszej stadninie. W tym przypadku lisie trofeum chowa się w zaroślach, przeszkodach lub innych trudno dostępnych zakamarkach i kto go znajdzie, ten wygrywa. W tego typu Hubertusach mogą brać udział osoby o różnym stopniu zaawansowania w jeździe konnej.
Każdy Hubertus poprzedzony jest rozgrzewką w terenie. Nam pogoda sprzyjała, więc spacer był bardzo udany. Lisa podobnie jak w zeszłym roku znalazła Wiktoria Podgórska, która jechała na Espanioli.
Podczas poszukiwań kibice mogli ogrzać się przy ognisku i posilić się pieczoną jagnięciną, kiełbaskami i rozgrzewającym barszczem.
Po imprezie w plenerze przyszedł czas na imprezę na hali. Bawiliśmy się do godz. 4 przy muzyce wykonywanej przez orkiestrę. Zabawa była huczna, wszyscy uczestnicy zadowoleni i zapowiadali swoje uczestnictwo w przyszłym roku.